niedziela, 25 czerwca 2017

Dlaczego nienawidzę ludzi....?

Kilkakrotnie spotkałam się już z pytaniem o to dlaczego nienawidzę ludzi. No a jak myślicie dlaczego nienawidzę ludzi? A ludzi w ogóle da się lubić? Niektórych można jakoś tam jeszcze tolerować, większość to jednak debile, hipokryci i pustaki, którzy swoim zachowaniem i czynami raczej nie stwarzają powodów do polubienia ich czy też do chęci rozmowy lub spędzenia z nimi czasu.

ze strony www.temysli.pl


Jest kilka typów ludzi, których szczególnie nie trawię.
  1. Plotkary. Ambitne zajęcie dla ludzi, którzy nie mają swojego życia, więc zajmują się zbieraniem, rozpowszechnianiem i przekręcaniem faktów z życia innych. Co mnie obchodzi, czy to facet odszedł od kobiety bo była taką zołzą, czy jednak ona od niego bo latał za młodszymi. Interesuje mnie to tyle co zeszłoroczny śnieg.
  2. Pustaki, debile itp. - można im tłumaczyć godzinami podstawowe rzeczy, a oni i tak będą udawać że mają rację, że nie wiedzą o co chodzi, i stoją i patrzą na ciebie jakbyś im wykładał fizykę kwantową w pięciu językach na raz.
  3. Kretyni na drodze, którzy mózg zostawiają w domu na półce w słoiku szczelnie zamkniętym. Tych w szczególności darzę niechęcią, dlatego na takie elementy mam kamerkę :) Jadą nie zważając na to że nie są sami na drodze, na to że nie odpowiadają tylko za siebie, ale także za innych. Jedziesz sobie spokojnie, zachowując bezpieczeństwo na drodze, i wyskoczy ci z za zakrętu kretyn, który się mocno spieszy (pewnie na cmentarz) i musi wyprzedzać na ciągłej, stwarzając zagrożenie dla wszystkich dookoła. Żeby nie było że kierowcy są tacy źli i niedobrzy, to powiem że rowerzyści wcale nie są lepsi. Plaga jakiej mało, pojawiają się razem z komarami, meszkami i wszelkim robactwem. Z miesiąc temu stałam w korku, no i oczywiście rowerzysta musi się pchać na sam początek, żeby móc zrobić jeszcze większy korek, kiedy światło zmieni się na zielone. No i taki rowerzysta jechał sobie z mojej prawej, walnął mi w lusterko i pojechał sobie dalej. Ze dwa tygodnie temu, stoję na światłach, samochody ruszyły, a z pasa obok zjeżdża mi prosto pod koła rowerzysta.
  4. Hipokryci. Definicja słownikowa: “hipokryta to ktoś, kto udaje serdeczność, pobożność, szlachetność, przyjaźń itp., publicznie krytykuje i poucza innych, lecz sam nie żyje zgodnie z głoszonymi poglądami”. Jakże często spotykane osoby. Siedzi i mówi do ciebie “patrz jak się rzucili na jedzenie, jakby nigdy nie widzieli”, a za pięć minut robi to samo co inni. Kiedy jest dobrze, to jest dobrze, ale kiedy coś takiemu trzeba to pomagaj mu, ale jak tobie trzeba pomóc, to wtedy nie, no bo po co ma ci pomagać, przecież nic z tego nie ma, przecież to się nie opłaca.
  5. Turyści w sklepach. Zachodzisz w konkretnym celu do sklepu, a tam tłok, no i nie tyle kupujących co zwiedzających. Ludzie chodzą po sklepach jak po muzeum. Z jednej strony coś grzebią na półkach, z drugiej strony stoi koszyk i weź przejdź, bo myślą że sami są w sklepie. Kiedyś przed świętami widziałam taką sytuację: kobieta biegała od półki do półki, syn za nią z wózkiem, w końcu krzyczy do niej “ale mamo, patrz na kartkę może”. Od tamtej pory nie chodzę przed świętami i w weekendy do sklepów.
Ludzie to zapatrzeni w siebie hipokryci, co by się nie działo to nastawieni na własny zysk. Inni się nie liczą, aby im było dobrze. Jak to mówi przysłowie “po trupach do celu”. W dzisiejszym świecie od drugiego człowieka, ważniejszy jest pies, ewentualnie kot. Tacy ludzie już dawno zagubili gdzieś człowieczeństwo...

No i jak tu lubić ludzi, kiedy sami w tym nie pomagają…?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz